Pierwszy dzień wakacji.U nas wakacje trwały 3 miesiące. Sama nuda. Co ze sobą zrobić . Nagle wpadłam na pomysł że poszukam czegoś w internecie. O Justin Bieber. Każda nastolatka o nim marzy. Żeby z nim być- rozmarzyłam się. CO!? - ocknęłam się. Przecież to dzieciak. Nie cierpię go. Myśli że jest cudowny i wszystko może. Myślałam już że się zanudzę na śmierć. O kurde coś śmierdzi jakąś spalenizną. Zapomniałam że nastawiłam zupę. Popędziłam szybko i wyłączyłam. Na szczęście nic się nie spaliło. Dobra idę na kompa. Buszowałam tak po necie od 1 godz.. Nagle ujrzałam jakiś konkurs. Nie zastanawiałam się o czym jest i jaka jest nagroda przecież to jedyna rzecz która jest ciekawa. Tylko 50 pytań. To nic. Dobra zaczynamy wypełniać. 1,2,3 ... aż w końcu usnęłam i wypełniałam po śpiącku. Od tego się wszystko zaczęło. W tym dniu naprawdę wydarzyło się coś niezwykłego. Kurde zasnęłam ok wysyłam zgłoszenie przecież i tak nie wygram. Dni mijały szybko jeden za drugim. Ciągle się nudziłam. Minął już tydzień. Albo czytałam książki albo się uczyłam.Nawet moja najlepsza przyjaciółka się nie od dzywała. Myślałam że świat ukrywa się przede mną. O telefon słucham.
- Cześć Lena to ja Emily.
-Nareszcie się odedzwałaś
- Bo ... bo ja chciałam ci o tym już dawno powiedzieć
Ale o czym
- Że jestem w Wenecji.
- Wenecji?!
- Tak mój chłopak Daniel zalłatwił nam tam stypendium. Gniewasz się na mnie.
- Nie! Oczywiście że nie. Przecież wiesz że to twoje życie. Ale odwiedzisz mnie za niedługo.
- Oczywiście. Przyjadę do ciebie na weekend bo wtedy mam wolne. Muszę kończyć bo za chwilę mam zajęcia. Cześć.
- Cześć